Bolero to prosty patent na problem, który zna każdy turysta: woda na szlaku bywa nudna, a po kilku godzinach marszu organizm chętniej sięga po płyny, które po prostu dobrze smakują. Wystarczy wsypać zawartość saszetki do 500 ml wody, wymieszać lub wstrząsnąć w bidonie – i gotowe. Latem najlepiej smakuje schłodzony, a zimą sprawdzi się jako rozgrzewający napój na ciepło z kubka na biwaku.
Wersja Blueberry kusi intensywnym smakiem i aromatem jagód, a przy tym nie zawiera cukru – słodzona jest naturalną stewią (glikozydami stewiolowymi). Dzięki temu to napój niskokaloryczny, o niskim indeksie glikemicznym, odpowiedni także dla osób na diecie ketogenicznej i niskowęglowodanowej.
Saszetka waży zaledwie 3 gramy – możesz zabrać ich garść na wielodniową wyprawę i nawet tego nie poczujesz w plecaku. To także świetny sposób, żeby „przemycić" więcej płynów w ciągu dnia: w pracy, na treningu czy w podróży, zamiast sięgać po słodzone napoje z lodówki sklepowej.
Produkt jest wegański, bezglutenowy i bez laktozy. Możesz go też potraktować kreatywnie – jako smakowy dodatek do wody gazowanej albo bazę do domowej lemoniady czy koktajli.
Wskazówka od nas: saszetka Bolero + liofilizat + kubek wrzątku to kompletny obiad na przełęczy. A przy cenie kilku złotych za komplet smaków warto mieć w plecaku mały zapas na wymianę z ekipą – bo o smaki i tak zawsze są targi.